sobota, 22 września 2012

kolejna pora

Dawno nic nie pisałam, mam nadzieje, że nie wyszłam z wprawy i nie zanudzę nikogo ,kto to będzie czytał. Po prostu ostatnio moje życie wygląda inaczej niż dotychczas, nie tak jak ja bym chciała, ale trzymam się. Nie mogę się nad sobą użalać bo to by było głupie, nie mogę pokazywać tego że coś mnie boli bo wolę udawać że wszystko jest w porządku, nie mogę pokazać tego że jestem krucha, bo z zewnątrz robię wszystko by wyglądać na silną i uśmiechniętą. Aż w końcu prawdziwie taka się stanę ,obiecuje.
Dzisiaj z rana nadchodząca jesień trafiła we mnie z potrojoną siłą. Obudziłam się z bolącą już głową od zmiany pogody. Za oknem pochmurno, w pokoju tak jakoś buro, mogłabym przeleżeć w ciepłym łóżeczku cały dzień, czytając niesamowitą jak dla mnie książkę `Upadli` (której od rana przeczytałam 200 stron)  lecz mama się zbuntowała i po 12.30 wywaliła mnie do sklepu. Idąc po chodniku, pod butami słyszałam pierwsze szeleszczące liście,które niedawno co dopiero spadły z drzew, a na twarzy czułam chłodny wiaterek-nic przyjemnego. Nie lubię zbytnio jesieni. Jest taka bez wyrazu, bez czegokolwiek szczęśliwego w naturze. Ponura, deszczowa, melancholijna ,nie zdziwię się jak przez to złapię doła, taka pogoda jest strasznie przytłaczająca. Na szczęście ,wczoraj oglądałam pogodę i okazało się że w tygodniu ma świecić słoneczko i ma być dość `wakacyjnie` :) Ah ta nasza Polska pogoda, potrafi zaskoczyć niejednego człowieka. Ale jesień ma jednego małego plusa- nie ma burz, których tak panicznie się boję, z resztą Lutka też ;*
W szkole jak w szkole, klasę mam udaną, nauczycielkę której wszyscy się boją, a i taką którą wszyscy bardzo lubią. Ogólnie jest spoko i tyle o tym napiszę. Przydałaby się jakaś notka o jednej ,głównej tematyce, a nie taka co aktualnie u nas słychać, ale na razie nie mam kiedy o takowej pomyśleć, natłok roboty ,że tak powiem ;p A teraz zmykam, bo trzeba pomóc mamie.
A i piosenka ,zapomniałabym :d



Liwka.