niedziela, 21 lipca 2013

wakacje

Polskie wakacje: upały i słońce, deszcz, wiatr, grad i jeszcze inne wymyślne dodatki do gry.  Ale gdy już przyjedzie ten ciepły wymarzony dzień, trzeba gdzieś ruszyć. Nie na zatłoczoną plażę w Stegnie,gdzie jak jest ciepło to następuje zlot wszystkich ludzi spragnionych słońca, gdzie trzeba iść plażą 15 minut i omijać parawany,bo nie ma gdzie posadzić swojego tyłka na rozgrzanym piasku, tylko mieć swoje ulubione miejsce na plaży gdzieś... dalej. My mamy takie swoje ulubione, fakt że trzeba iść 2,5 kilometra przez las i rezerwat kormoranów, ale za to zero ludzi, zero glonów, no ful wypas. Dzisiaj fale były ogromne. Czemu ogromne? stoję sobie po uda w wodzie a tu nagle nakrywa mnie fala- najszybsze, najlepsze i najtańsze ochłodzenie. Pokażę zaraz kilka zdjęć, w tym kormoranów, ptaków które mają żrące odchody (pięknie nazwane) Mój brat wkręcił sobie ze jak mu kormoran nasra na głowę, to mu mózg wypali, więc przez rezerwat szedł w czapce, a mamie dawał piłkę żeby trzymała nad głową, troskliwy braciszek. Po dzisiejszym opalaniu i pływaniu byłam taka zmęczona,że w drodze do domu usnęłam, czyli dobry dzień był :) a teraz zdjęcia :









Liwka

Brak komentarzy: