poniedziałek, 29 lipca 2013

Mus Malinowy !


Sobota,upał... Co robić w taki dzień? Trzeba go jakoś wykorzystać! Postanowiłyśmy z Lilką, że polenimy się razem. Hamak, krzesło brazylijskie to jest to czego było nam trzeba. Z Lilką wystarczyła chwila nudy i ona  już miała pomysł co by tu porobić. Zaczęła robić zdjęcia, które wam zaraz pokaże, ale jednak to było mało.Wymyśliłyśmy, że trzeba jakoś pozbyć się jabłek z ogrodu, które przeszkadzały nam podczas siedzenia na hamaku i zaczęłyśmy rzucać- która dalej haha i w ten oto sposób w ogrodzie zrobiło się czysto, a my trochę się rozruszałyśmy i spaliłyśmy trochę kalorii. Pokrzyczałyśmy troszkę na mojego kochanego pieska Maksia, który od jakiegoś tygodnia nie daje sobie spokoju z oczkiem w ogrodzie a dokładniej ozdobnym  motylkiem, który sobie pływa a jemu to tak strasznie nie pasuje xd Co z tego, że spaliłyśmy te kalorie jak zaraz poszłyśmy na maliny i wpadłyśmy na genialny pomysł a dokładnie taki, żeby zrobić MUS MALINOWY ! zebrałyśmy duuużo malin(oczywiście te robaczywe wyrzucałyśmy) i poszłyśmy zrobić mus.
-posmakuj czy słodkie ?
-niee,jeszcze dawaj cukru !
-a teraz?
-dobre ,ale jeszcze trzeba cukru
-to co sypać?
-syp!
-teraz lepiej?
-no lepiej ,ale chyba nie "zabijemy"tej kwaśności
I tak właśnie usiłowałyśmy zrobić wszystko, aby nasz mus był bardziej słodki a nie kwaaaśny, powiem wam, że trochę nam wyszło ,ale i tak czuć było zarówno smak kwaśny jak i słodki.Wypiłyśmy, nadrobiłyśmy te zrzucone kalorie i poszłyśmy dalej się lenić xd Trochę sobie porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy się i zobaczyłyśmy, że mamy jeszcze jedno zadanie! A mianowicie my takie najedzone i napite musem musiałyśmy zjeść lody. Jakoś dałyśmy radę, ale ciężkooo było. No i niestety zrobił się wieczór i Lilka musiała wracać, a że jadąc do mnie wyjechałam po nią tylko kawałek, bo ona tak szybko jechała, to w powrotną stronę odprowadziłam ją do samego Jegłownika. Daaawno nie jeździłam na rowerze i jak wróciłam do domu to nie miałam sił na dodanie tego posta wcześniej, dlatego jest on dopiero dziś :) Ciesze się bardzo, że mam kogoś takiego jak Lilka ,kogoś komu mogę wszystko powiedzieć, pośmiać się, powygłupiać, pospalać kalorie, kogoś z kim nuda nie istnieje !

A teraz porcja naszych pierwszych wakacyjnych zdjęć !















                             





















To by było na tyle : )
Lutka :*

niedziela, 21 lipca 2013

wakacje

Polskie wakacje: upały i słońce, deszcz, wiatr, grad i jeszcze inne wymyślne dodatki do gry.  Ale gdy już przyjedzie ten ciepły wymarzony dzień, trzeba gdzieś ruszyć. Nie na zatłoczoną plażę w Stegnie,gdzie jak jest ciepło to następuje zlot wszystkich ludzi spragnionych słońca, gdzie trzeba iść plażą 15 minut i omijać parawany,bo nie ma gdzie posadzić swojego tyłka na rozgrzanym piasku, tylko mieć swoje ulubione miejsce na plaży gdzieś... dalej. My mamy takie swoje ulubione, fakt że trzeba iść 2,5 kilometra przez las i rezerwat kormoranów, ale za to zero ludzi, zero glonów, no ful wypas. Dzisiaj fale były ogromne. Czemu ogromne? stoję sobie po uda w wodzie a tu nagle nakrywa mnie fala- najszybsze, najlepsze i najtańsze ochłodzenie. Pokażę zaraz kilka zdjęć, w tym kormoranów, ptaków które mają żrące odchody (pięknie nazwane) Mój brat wkręcił sobie ze jak mu kormoran nasra na głowę, to mu mózg wypali, więc przez rezerwat szedł w czapce, a mamie dawał piłkę żeby trzymała nad głową, troskliwy braciszek. Po dzisiejszym opalaniu i pływaniu byłam taka zmęczona,że w drodze do domu usnęłam, czyli dobry dzień był :) a teraz zdjęcia :









Liwka