wtorek, 2 września 2014

Niby szczęśliwe,ale coś zgrzyta..

Nie wiem nawet od czego zacząć.Czy od tego co się działo w wakacje,czy od tego co dzieje się teraz.Z Lilką ostatnio mamy taki przeciętny kontakt,jak to w przyjaźniach bywa "raz lepiej,raz gorzej".W wakacje powiem wam szczerze,że spędziłyśmy ze sobą tylko jeden dzień,każda z nas miała swoje sprawy i tak wyszło,że nie miałyśmy dla siebie czasu.Wolałyśmy spędzać czas ze swoimi sympatiami,po prostu.
Dwa miesiące wakacji zleciały bardzo szybko...ale jak dla mnie były to najlepsze wakacje,jakie do tej pory przeżyłam.Poznałam kogoś,bez kogo już teraz nie wyobrażam sobie życia.Poranki,dnie,wieczory z nim były po prostu nie do zastąpienia przez nikogo.Te wszystkie spontaniczne wypady w środku nocy nad jezioro,ogniska,masa śmiechu,pierwsza przejażdżka ciągnikiem!(nigdy nie miałam odwagi nawet do takiej maszyny podejść,a tu proszę,nawet sobie pojeździłam!xDD),nowi znajomi do których strasznie się przyzwyczaiłam i którzy podobno strasznie mnie zmienili,chociaż ja tak nie twierdzę (stara Lusia po prostu zrobiła się bardziej odważna),a to chyba dobrze : ) Nie spodziewałam się  na początku wakacji,że czeka mnie coś takiego i nawet nie wyobrażacie sobie,jak strasznie cieszyłam się z każdego nowego dnia ,za każdym dniem szła jakaś nowa przygoda,teraz zostały tylko wspomnienia,których nigdy nie uda mi się zapomnieć.Chłopak,którego poznałam znaczy dla mnie strasznie dużo.Chociaż ma zwariowane pomysły i czasem przesadza,to ja i tak nie jestem w stanie zamienić go na inny model(bo lepszego nie ma!).Polubiły się nawet nasze rodzinki,a to coś znacz,nie sądzicie? :) Synuś..bo tak nazwała go moja mamcia spodobał się całej mojej rodzince,no ale kto nie polubi takiego wariata jak On.Lilka...ona nie zdążyła go za dobrze poznać,bo widziała go jak jeszcze nie do końca byliśmy parą i wiem,że nie ma o nim dobrego zdania.Ostatnio po prostu się o niego pokłóciłyśmy.Teraz nie umiem się do niej odezwać,bo nie ukrywam,że mnie strasznie zdenerwowała.Nie zna go...a ma o nim tak niefajne zdanie.Może kiedyś jej przejdzie,może nie...Jak na razie postanowiłam,że nie mogę się do niej odezwać,bo mnie to cholernie zabolało(kurcze,aż poleciała łza..).Wiem,że chciała dla mnie dobrze i naprawdę cenne są jej rady,ale nie trzeba od razu aż tak strasznie pokazywać,że nie lubi sie chłopaka swojej "chyba najlepszej" przyjaciółki,bo nie wiem jak jest,czy nadal jestem na tym zaszczytnym miejscu,tak jak ona u mnie.Wiem,że mogę zawsze na nią liczyć,że zawsze mi pomoże,jest dla mnie jak taka starsza,dobra siostra.Jesteśmy już kilka ładnych lat przyjaciółkami,ale nigdy nie poczułam czegoś takiego,jak ostatnio...sama nie wiem dlaczego.Niby były to tylko dobre rady,ale te rady straaasznie wzięłam do serducha i dzięki temu poznałam prawdziwe zdanie Lilki.Mogła mi po prostu powiedzieć,że go nie lubi,a ja jakos bym to przeżyła :)
Teraz...teraz mamy już 2 września,a ja czuje,że zostaje sama,że wszystko co piękne tak szybko zaczyna się kończyć.Zaczynam tęsknić za moim Bobusiem,z którym mam kryzys znów od ponad tygodnia... ostatnio usłyszałam jego głos przez telefon po tygodniu milczenia,to było coś pięknego,wtedy dopiero poczułam,jak strasznie za nim tęsknie i jak dużo dałabym,żeby w końcu mu przeszło,żeby było tak ja dawniej..
To
się rozpisałam! ale chociaż wiecie,co się u nas dzieje.Niby jesteśmy szczęsliwe,ale coś zgrzyta.Miejmy nadzieję,ze wszystko się unormuje i będzie dobrze.

W pisaniu pomogła mi:



.....
A co będzie,jak stracę Lilkę i Łukasza?^



Pozdrawiam Lusia.




poniedziałek, 31 marca 2014

"Mamy kryzys?nie nie mamy !"

    ...  "Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić."



W każdej przyjaźni zdarzają się tak zwane "wzloty i upadki",tylko komu to jest potrzebne? Przecież nikt tego nie lubi,a jednak zdarza nam się to tak często.Przyjaźń moja i Liwki do pewnego momentu była idealna,jednak coś nas "dorwało"( co nawet widać po naszej nieobecności na blogu).Nieraz chciałyśmy tu coś napisać,ale po prostu nie miałyśmy o czym ,nic kompletnie się nie działo,Liwka chciała tu coś zmienić,ale jej nie wyszło.Po dłuuugiej przerwie w naszych spotkaniach ostatnio nareszcie się zobaczyłyśmy (to nic,że było to praktycznie przypadkiem).Nie wiem czy to normalne,ale nasza przyjaźń nie polega na tym,że spotykamy się codziennie,wystarczy nam zamienienie jednego zdania na fb czy po prostu napisanie sms'a.Możemy się razem wynudzić na maksa,ale cieszymy się z tego,że się spotkałysmy.Ktoś by sobie pomyślał,co to jest za przyjaźń,zwykłe koleżanki i tyle ! Nam po prostu to wystarcza.Czasem zamienienie tego zdania pozwala nam się "wypisać" tak,że robi się lepiej,a czasem zupełnie nie wiem ,co mam po tej rozmowie zrobić.Ostatnio ,chyba zupełnie niepotrzebnie pierwszy raz troszkę się posprzeczałyśmy,okropne uczucie napisać "koniec" do swojej przyjaciółki z oczu wypłyneły mi wszystkie wspomnienia...nie wiedziałam co zrobić ,wiedząc,że za chwile może być po wszystkim.Zaczęłam działać,opanowałam sytuację i więcej nie dopuszczę,żebysmy się kłóciły o błahostkę taką,jak ta ostatnia! Wiem,że gdybyśmy sie pokłóciły na maksa,to juz nigdy byśmy sie do siebie nie odezwały i skończyłaby sie przyjaźń równie szurniętych dziewczyn xD Dlatego Liwcia Przepraszam Cię strasznie,za ta moje pomysły,wiem co mogłaś poczuć ! ;*


Wiosna daję pełną parą ! 


Spinamy się z nauką.
Lilcie coś rozkłada.
Ja czekam, aż mi kolanko wyzdrowieje.
Odliczamy miesiące do zapisania się na prawko !
Pozdrawiam,"szurnięta" Lutka :*