Jeeeeej,tak dawno nas tu nie było! Już na pewno nikt o nijakiej Liwce i Lutce nie pamięta :) a My...jesteśmy już Dorosłe, skonczylysmy w pewnym sensie szkole, Liwke czekają studia, mnie praca w salonie fryzjerskim.Obydwie jesteśmy w mega szczęśliwych związkach (tak,nawet ja "skromna"Lusia znalazłam swojego Księcia). Każda z nas ma teraz zupełnie inne życie, dużo się u nas pozmieniało, były lepsze i gorsze momenty w naszym życiu, ale ani przez moment nie zapomnialysmy o tym, że mamy siebie na wzajem. Jednak wsparcie takiej najlepszej przyjaciółki to jest najlepsze lekarstwo (pomijając chłopaka xd) Zlecialy nam te 3 lata szkoły średniej strasznie szybko, dopiero co balyśmy się iść tak osobno, czegoś nam brakowało w tych nowych szkołach, a teraz już mamy to za sobą. Liwka zdała maturę, a ja właśnie czekam na egzamin i będę mega wyrąbistą fryzjerką strzyżącą barmanów i barmamki w Krynicy Morskiej! ;D mimo tego, że w szkołach średnich miałysmy dużo spraw na głowie, słaby kontakt bo były inne koleżanki, które czasami sprawiały, że o sobie zapomnialysmy. I mimo to,że ja poznałam taka, która była dla mnie najlepsza, po prostu ją uwielbialam, przez 3lata byłyśmy nierozlaczne, to i tak wiedziałam, że ta znajomość skończy się z dniem zakończenia roku.. I tak też się stało,LILKA mnie nie zawiodła i dalej jest tak jak było. Mamy wakacje, niby czas wolny, a jednak nie dla nas! Lilka z chłopakiem pracuje w Krynicy, serwuje przepyszne drinki!! Ja mam praktyki, a w weekendy jestem właśnie z tymi wariatami, którzy od pracy oderwać się nie mogą :) pamiętacie jak nie moglysmy doczekać się zapisów na prawo jazdy? Teraz już mamy to prawie za sobą, piszę prawie bo ja czekam na egzmin, a Lilka od ładnych paru miesięcy jest szczęśliwym posiadaczem tego dokumentu! (jeszcze z nią nie jeździłam!). Dużo możnaby pisać co się u nas dzieje, a.jest już dosyć późno i zachciało mi się spać. Sama nie wierzę w to,że znalazłam chwilkę czasu na napisanie tu czegoś :) Mam nadzieję, że Lilce się spodoba to,że ktoś tu zajrzał.Chciałbym, żebyś wiedziała, tak,właśnie Ty Lilcia,że strasznie się cieszę, że mam kogoś takiego, jak Ty przy sobie i wiedz o tym, że ja Ciebie, a Ty mnie mamy już na zawsze!
Pokaże Wam jeszcze, jak teraz wyglądamy!
Liwka w pracy!
Takie właśnie z nas Kobitki!
Zmieniłysmy się? :))
Ściskam, Lusia! :*
Nie wiem nawet od czego zacząć.Czy od tego co się działo w wakacje,czy od tego co dzieje się teraz.Z Lilką ostatnio mamy taki przeciętny kontakt,jak to w przyjaźniach bywa "raz lepiej,raz gorzej".W wakacje powiem wam szczerze,że spędziłyśmy ze sobą tylko jeden dzień,każda z nas miała swoje sprawy i tak wyszło,że nie miałyśmy dla siebie czasu.Wolałyśmy spędzać czas ze swoimi sympatiami,po prostu.
Dwa miesiące wakacji zleciały bardzo szybko...ale jak dla mnie były to najlepsze wakacje,jakie do tej pory przeżyłam.Poznałam kogoś,bez kogo już teraz nie wyobrażam sobie życia.Poranki,dnie,wieczory z nim były po prostu nie do zastąpienia przez nikogo.Te wszystkie spontaniczne wypady w środku nocy nad jezioro,ogniska,masa śmiechu,pierwsza przejażdżka ciągnikiem!(nigdy nie miałam odwagi nawet do takiej maszyny podejść,a tu proszę,nawet sobie pojeździłam!xDD),nowi znajomi do których strasznie się przyzwyczaiłam i którzy podobno strasznie mnie zmienili,chociaż ja tak nie twierdzę (stara Lusia po prostu zrobiła się bardziej odważna),a to chyba dobrze : ) Nie spodziewałam się na początku wakacji,że czeka mnie coś takiego i nawet nie wyobrażacie sobie,jak strasznie cieszyłam się z każdego nowego dnia ,za każdym dniem szła jakaś nowa przygoda,teraz zostały tylko wspomnienia,których nigdy nie uda mi się zapomnieć.Chłopak,którego poznałam znaczy dla mnie strasznie dużo.Chociaż ma zwariowane pomysły i czasem przesadza,to ja i tak nie jestem w stanie zamienić go na inny model(bo lepszego nie ma!).Polubiły się nawet nasze rodzinki,a to coś znacz,nie sądzicie? :) Synuś..bo tak nazwała go moja mamcia spodobał się całej mojej rodzince,no ale kto nie polubi takiego wariata jak On.Lilka...ona nie zdążyła go za dobrze poznać,bo widziała go jak jeszcze nie do końca byliśmy parą i wiem,że nie ma o nim dobrego zdania.Ostatnio po prostu się o niego pokłóciłyśmy.Teraz nie umiem się do niej odezwać,bo nie ukrywam,że mnie strasznie zdenerwowała.Nie zna go...a ma o nim tak niefajne zdanie.Może kiedyś jej przejdzie,może nie...Jak na razie postanowiłam,że nie mogę się do niej odezwać,bo mnie to cholernie zabolało(kurcze,aż poleciała łza..).Wiem,że chciała dla mnie dobrze i naprawdę cenne są jej rady,ale nie trzeba od razu aż tak strasznie pokazywać,że nie lubi sie chłopaka swojej "chyba najlepszej" przyjaciółki,bo nie wiem jak jest,czy nadal jestem na tym zaszczytnym miejscu,tak jak ona u mnie.Wiem,że mogę zawsze na nią liczyć,że zawsze mi pomoże,jest dla mnie jak taka starsza,dobra siostra.Jesteśmy już kilka ładnych lat przyjaciółkami,ale nigdy nie poczułam czegoś takiego,jak ostatnio...sama nie wiem dlaczego.Niby były to tylko dobre rady,ale te rady straaasznie wzięłam do serducha i dzięki temu poznałam prawdziwe zdanie Lilki.Mogła mi po prostu powiedzieć,że go nie lubi,a ja jakos bym to przeżyła :)
Teraz...teraz mamy już 2 września,a ja czuje,że zostaje sama,że wszystko co piękne tak szybko zaczyna się kończyć.Zaczynam tęsknić za moim Bobusiem,z którym mam kryzys znów od ponad tygodnia... ostatnio usłyszałam jego głos przez telefon po tygodniu milczenia,to było coś pięknego,wtedy dopiero poczułam,jak strasznie za nim tęsknie i jak dużo dałabym,żeby w końcu mu przeszło,żeby było tak ja dawniej.. To się rozpisałam! ale chociaż wiecie,co się u nas dzieje.Niby jesteśmy szczęsliwe,ale coś zgrzyta.Miejmy nadzieję,ze wszystko się unormuje i będzie dobrze.
... "Trzeba wielu lat by znaleźć przyjaciela, wystarczy chwila by go stracić."
W każdej przyjaźni zdarzają się tak zwane "wzloty i upadki",tylko komu to jest potrzebne? Przecież nikt tego nie lubi,a jednak zdarza nam się to tak często.Przyjaźń moja i Liwki do pewnego momentu była idealna,jednak coś nas "dorwało"( co nawet widać po naszej nieobecności na blogu).Nieraz chciałyśmy tu coś napisać,ale po prostu nie miałyśmy o czym ,nic kompletnie się nie działo,Liwka chciała tu coś zmienić,ale jej nie wyszło.Po dłuuugiej przerwie w naszych spotkaniach ostatnio nareszcie się zobaczyłyśmy (to nic,że było to praktycznie przypadkiem).Nie wiem czy to normalne,ale nasza przyjaźń nie polega na tym,że spotykamy się codziennie,wystarczy nam zamienienie jednego zdania na fb czy po prostu napisanie sms'a.Możemy się razem wynudzić na maksa,ale cieszymy się z tego,że się spotkałysmy.Ktoś by sobie pomyślał,co to jest za przyjaźń,zwykłe koleżanki i tyle ! Nam po prostu to wystarcza.Czasem zamienienie tego zdania pozwala nam się "wypisać" tak,że robi się lepiej,a czasem zupełnie nie wiem ,co mam po tej rozmowie zrobić.Ostatnio ,chyba zupełnie niepotrzebnie pierwszy raz troszkę się posprzeczałyśmy,okropne uczucie napisać "koniec" do swojej przyjaciółki z oczu wypłyneły mi wszystkie wspomnienia...nie wiedziałam co zrobić ,wiedząc,że za chwile może być po wszystkim.Zaczęłam działać,opanowałam sytuację i więcej nie dopuszczę,żebysmy się kłóciły o błahostkę taką,jak ta ostatnia! Wiem,że gdybyśmy sie pokłóciły na maksa,to juz nigdy byśmy sie do siebie nie odezwały i skończyłaby sie przyjaźń równie szurniętych dziewczyn xD Dlatego Liwcia Przepraszam Cię strasznie,za ta moje pomysły,wiem co mogłaś poczuć ! ;*
Wiosna daję pełną parą !
Spinamy się z nauką. Lilcie coś rozkłada. Ja czekam, aż mi kolanko wyzdrowieje. Odliczamy miesiące do zapisania się na prawko ! Pozdrawiam,"szurnięta" Lutka :*
Hejka :)
Wczoraj wraz z Lilką i naszą koleżanką wybraliśmy się wieczorkiem na tzw"Szlachetne Lampiony "czyli akcja zorganizowana przez szlachetną paczkę dla rodzin z jakąś potrzebą. Zawsze mi się to podobało,gdy widziałam w TV jak te lampiony tak odlatuuują nie wiadomo gdzie! No i w końcu udało mi się zobaczyć to "na żywo", powiem Wam, że byłam pod ogromnym wrażeniem bo wyglądało to naprawdę pięknie,cudnie i w ogóle ;) zaraz pokażę wam kilka zdjęć i sami się przekonacie. Napomknę jeszcze o tym, że ,by dostać taki lampion musiałam zostać troszkę pozgniatana ale opłacało się, to nic że wyrwałam komuś lampion z ręki, ale po co w końcu tam poszliśmy? Po to żeby dostać lampion i go wypuścić no nie!: ) A więc podpaliliśmy go (swoja drogą to dobrze, że był z nami jakiś mężczyzna bo bez niego byłoby cienko z podpaleniem tego lampionu). Podpalony i gotowy do odlotu napełnił się powietrzem i odleeeeeeciał. Chwilkę jeszcze popatrzeliśmy jak tak wszyscy je wypuszczają i poszliśmy na pokaz jak to Lilka powiedziała "ogniowania".Teraz mała porcja zdjęć : )
Pierwszy weekend września nie zawsze musi być taki zły. Wraz z rodzinką wybraliśmy się na kilkudniową wycieczkę, nad Jezioro Borzechowskie. Te wszystkie piękne krajobrazy- no po prostu nie mogłam się napatrzeć,nasiedzieć i wgl ;) Nie ma co opisywać, po prostu podzielę się z wami tym co zobaczyłam i co robiłam w ten week ! :)
Maksiuś też lubi się opalać !
Powiem wam tylko tyle, że z tej wycieczki wróciłam wypoczęta ,uśmiechnięta, przejedzona przez te ogniska no i na razie starczy mi tego leniuchowania ! :)
Pozdrawiam moją Kochaną siostrę, która tak dzielnie robiła mi zdjęcia kiedy, gdzie i jak chciałam! :*
Nadszedł czas podsumować Nasze tegoroczne wakacje!
Moje wakacje w tym roku były troszeczkę inne ,ponieważ miałam ich tylko jeden miesiąc ,drugi co prawda nie chodziłam do szkoły ale na praktyki to już zupełnie co innego , nie ma błogiego lenistwa od rana do wieczora a jest "praca",którą powiem wam ,że zaczynam uwielbiać.Moje zdolności fryzjerskie w te wakacje naprawdę się poszerzyły ! xd Dobra przejdę do tego co robiłam w czasie wolnego xd A więc było parę spotkań z Lilką na których była maaaasa śmiechu ,wygłupów i dużo dużo innych rzeczy . Kilka razy byłam nad morzem i zawsze miałam piękną pogodę ! Tak w ogóle to w te wakacje naprawdę było ciepłoo,nie możne narzekać. Zawarłam też parę nowych znajomości ,które przetrwają bynajmniej na to się zanosi na dłuuuższy czas :).Nie udało się mi i Lilce nauczyć jazdy na desce,której tak nie mogłyśmy się doczekać.Niestety moja noga popsuła nasze plany bo nadal odmawia mi "posłuszeństwa". Mam nadzieje,że kiedyś nam się uda i chociaż raz pójdziemy na ta naszą upragnioną deskę.Uwielbiałam to wstawanie o 10 i świadomość tego,że dziś nie muszę nigdzie jechać,nic robić ,to po prostu jest cudowne ! xD Mogłabym tak wam pisać i pisać co robiłam ale myślę,że to wystarczy na moje podsumowanie.
Pozdrawiam Lutka:*
Moje wakacje minęły mi jak z bicza strzelił! Mimo że nigdzie nie wyjeżdżałam, to nie narzekam ;) Ale mam nadzieje że w przyszłe wakacje w końcu gdzieś pojadę i nie, nie chodzi mi że na cały dzień na plażę. Spędziłam te wakacje z moim chłopakiem i ekipą super kumpli. Te wakacje chyba zapamiętam w sumie do końca życia, bo zostawiłam po nich sobie pewien ślad ;) Nie narzekam na te wakacje, ale wiadomo, mogło być lepiej, nie będę wgryzać się w szczegóły ani inne wątki, powiem tylko że serio były spoko i za szybko minęły, o ;) Teraz tylko muszę dać zdjęcia do wywołania z tych wakacji, które zawisną na mojej ścianie jako mini pamiątka ;p a teraz muszę lecieć po swojego pendrajwa, a tak mi się nie chce ;p
Powodzenia życzę w nowym roku szkolnym, życzcie mi też !
Liwka
Sobota,upał... Co robić w taki dzień? Trzeba go jakoś wykorzystać! Postanowiłyśmy z Lilką, że polenimy się razem. Hamak, krzesło brazylijskie to jest to czego było nam trzeba. Z Lilką wystarczyła chwila nudy i ona już miała pomysł co by tu porobić. Zaczęła robić zdjęcia, które wam zaraz pokaże, ale jednak to było mało.Wymyśliłyśmy, że trzeba jakoś pozbyć się jabłek z ogrodu, które przeszkadzały nam podczas siedzenia na hamaku i zaczęłyśmy rzucać- która dalej haha i w ten oto sposób w ogrodzie zrobiło się czysto, a my trochę się rozruszałyśmy i spaliłyśmy trochę kalorii. Pokrzyczałyśmy troszkę na mojego kochanego pieska Maksia, który od jakiegoś tygodnia nie daje sobie spokoju z oczkiem w ogrodzie a dokładniej ozdobnym motylkiem, który sobie pływa a jemu to tak strasznie nie pasuje xd Co z tego, że spaliłyśmy te kalorie jak zaraz poszłyśmy na maliny i wpadłyśmy na genialny pomysł a dokładnie taki, żeby zrobić MUS MALINOWY ! zebrałyśmy duuużo malin(oczywiście te robaczywe wyrzucałyśmy) i poszłyśmy zrobić mus.
-posmakuj czy słodkie ?
-niee,jeszcze dawaj cukru !
-a teraz?
-dobre ,ale jeszcze trzeba cukru
-to co sypać?
-syp!
-teraz lepiej?
-no lepiej ,ale chyba nie "zabijemy"tej kwaśności
I tak właśnie usiłowałyśmy zrobić wszystko, aby nasz mus był bardziej słodki a nie kwaaaśny, powiem wam, że trochę nam wyszło ,ale i tak czuć było zarówno smak kwaśny jak i słodki.Wypiłyśmy, nadrobiłyśmy te zrzucone kalorie i poszłyśmy dalej się lenić xd Trochę sobie porozmawiałyśmy, pośmiałyśmy się i zobaczyłyśmy, że mamy jeszcze jedno zadanie! A mianowicie my takie najedzone i napite musem musiałyśmy zjeść lody. Jakoś dałyśmy radę, ale ciężkooo było. No i niestety zrobił się wieczór i Lilka musiała wracać, a że jadąc do mnie wyjechałam po nią tylko kawałek, bo ona tak szybko jechała, to w powrotną stronę odprowadziłam ją do samego Jegłownika. Daaawno nie jeździłam na rowerze i jak wróciłam do domu to nie miałam sił na dodanie tego posta wcześniej, dlatego jest on dopiero dziś :) Ciesze się bardzo, że mam kogoś takiego jak Lilka ,kogoś komu mogę wszystko powiedzieć, pośmiać się, powygłupiać, pospalać kalorie, kogoś z kim nuda nie istnieje !
A teraz porcja naszych pierwszych wakacyjnych zdjęć !